Nowe projekty to bajka. Zaczynacie od czystej kartki, instalujecie React Compiler od razu, konfigurujecie ESLint i wszystko działa. Ale większość z nas nie ma tego luksusu.
Mam w swoim portfolio projekty, które zaczęły się w czasach, gdy useMemo i useCallback były jedynym sposobem na optymalizację. Kod pisany przez kilka lat, przez kilka zespołów, z różnymi standardami — albo bez nich. I właśnie dla takich projektów ten wpis powstał.
Pokażę Wam, jak podejść do wdrożenia React Compilera nie w idealnym świecie, ale w tym prawdziwym — gdzie macie 300 komponentów, połowa naruszeń Rules of React jest nieświadoma, a testy… są albo ich nie ma.



