Poduszki
Przeglądając zdjęcia natrafiłam na fotki poduszek, które wyszywałam jakiś czas temu.
Pierwsza to poduszka, którą wyszyłam do wózka dla mojego synka. Było to bardzo dawno.
Kolejne to poduszki wyszywane na akcję mikołajkową dla dzieci z Domu Dziecka (też kilka lat temu).
Poduszka z czerwonym haftem.
Bardzo dawno temu, kiedy moja córka chodziła jeszcze do szkoły
wyhaftowałam obrazek i uszyłam z nim poduszkę. Obrazek był baśniowy i
Basia do tego obrazka napisała baśń.
A to baśń mojej córki. Bardzo dawno temu, kiedy jeszcze nie było Big Brothera, w krainie
zwanej Idylla żył sobie całkiem przystojny, mądry i dobry książę. Książę
miał jednak brata, który był jego całkowitym przeciwieństwem. Brat na
imię miał Pszydal i w swej wielkiej zazdrości zamienił księcia Alana w
jelonka. Alan musiał uciekać przez królewskie lasy, ponieważ zaczął się
bardzo niebezpieczny czas, a mianowicie sezon polowań na jelenie.
Jelonek stał sobie spokojnie i nic nie podejrzewając skubał sobie z
zadowoleniem kępkę soczystej trawy, gdy nagle padł na niego cień. Był to
jeden z myśliwych, książę nie mógł za strachu nawet najmniejszego
kroku. Myśliwy już podnosił strzelbę, ale w tym momencie przed jego
oczami przeleciał ptak. Alan korzystając z okazji uciekł i schował się w
gęstych krzakach. Myśliwy skradał się, ale wciąż nie widział jelonka.
Na szczęście zabrzmiał dźwięk rogu wzywających wszystkich do powrotu do
zamku. Książę odetchnął z ulgą, a obok niego usiadł ptak.
– Jak mam ci dziękować? – zapytał Alan.
– Nie rób sobie kłopotu – odparł ptak.
– To może powiesz mi, jak się nazywasz? Ja jestem Alan.
– Ja Per i pochodzę z Utiopii.
– A co tutaj robisz? – zaciekawił się księżę.
– Jestem tu przelotem, poszukuję magicznego drzewa.
– A po cóż ci ono?
– Otóż to drzewo, pod warunkiem, że je znajdziesz w pierwszą pełnie księżyca po nocy świętojańskiej spełnia dwa życzenia.
– Czy mógłbyś zabrać mnie ze sobą? Bardzo cię proszę.
– Zabiorę cię z przyjemnością. Życzeń wystarczy dla nas obu. Ja mam tylko jedno, żeby mój stary przyjaciel powrócił do życia.
– Czy wiesz, w którą stronę się udać?
– Oczywiści, cały czas mamy iść na wschód. To tylko trzy dni drogi, dokładnie tyle, ile zostało nam do pełni księżyca.
– Chodźmy więc!
I tak oto niezwykła para, książę zamieniony w jelenia oraz ptak
wyruszyli na poszukiwanie zaczarowanego, wiecznie kwitnącego drzewa.
Po dwóch dniach marszu zmęczone zwierzątka ułożyły się do snu. Gdy
się obudzili był już ranek i Alan z przyjacielem udali się w dalszą
drogę. Szli sobie w najlepsze rozmawiając, gdy zza drzewa wyskoczył
całkiem spory chłopiec z siatką na motyle w ręku. Nim dwójka przyjaciół
się zorientowała Per wpadł w pułapkę, a chłopiec uciekł.
– Alan ratuj mnie! – krzyczał wniebogłosy ptak
– Nie martw się Per, uwolnię cię. uspokajał – książę.
Jelonek skradał się za chłopcem w bezpiecznej odległości. W końcu
dotarli do małej chatki. Chłopiec włożył ptaka do klatki. Książę
zastanawiał się, jak uwolnić Pera. W końcu udało mu się wymyślić, że po
zapadnięciu zmroku spróbuje otworzyć klatkę.
Po wzejściu księżyca Alan zakradł się do klatki i usiłował ją otworzyć.
– Nic z tego – stwierdził Per – idź sam i znajdź to drzewo. To będzie już jutro w nocy.
– Przecież cię nie zostawię. Trzymaj się mocno.
– Co chcesz zrobić? Chyba nie rozbijesz tej klatki?
– Dlaczego nie? Uważaj!
I nagle rozległ się huk. W chacie zapaliło się światło i na zewnątrz
wyszedł chłopiec, ale zobaczył już tylko roztrzaskaną klatkę. Alana i
Pera już tam nie było.
– Tym razem nam się udało, ale na przyszłość musimy być ostrożniejsi.
Alan znalazł bezpieczne schronienie, obaj ułożyli się do snu. Byli
tak wyczerpani po emocjonującym dniu, że obudzili się dopiero późnym
popołudniem. Z kryjówki oddalili się tylko po to, żeby coś zjeść.
Tej nocy miała być pełnia księżyca. Tej nocy mogły się spełnić ich życzenia. Per mógł odzyskać przyjaciela, a Alan dawną postać.
– Per, po czym poznamy, że to zaczarowane drzewo?
– Nie wiem, ale na pewno będziemy wiedzieli, że to ono.
– Ale skąd?
– Jak je znajdziemy to się przekonasz.
– A jak nie znajdziemy?
– To spróbujemy za rok.
Gdy tylko zaszło słońce wyruszyli do lasu. Długo błądzili i już
prawie zwątpili w powodzenie swoich poszukiwań, gdy ich oczom ukazała
się jakaś poświata. Podeszli bliżej i okazało się, że było to drzewo,
którego szukali. Drzewo miało ogromne różowe kwiaty, które jaśniały z
daleka. Uradowani przyjaciele podeszli bliżej. Per wymówił swoje
życzenie i niemal natychmiast pojawił się obok niego dawno utracony
przyjaciel. Alan, idąc za przykładem przyjaciela wyraził pragnienie
powrotu do dawnej postaci. Jelonek zamienił się w człowieka. Mimo, że
Alan i Per nie mogli się już porozumieć, zostali ze sobą na zawsze. Od
tej pory cała trójka przemierzała puszcze i lasy. Alan wolał zostać z
przyjaciółmi, niż wrócić do ponurego zamczyska w Idylli.