Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Warzone. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Warzone. Pokaż wszystkie posty

czwartek, marca 31, 2022

Figurkowy Karnawał Blogowy, ed. XCI: Warzone

 


Marcowa edycja FKB zawitała w gościnne progi Maniexowego bloga, a tematem jej jest "warzone". Kusiło mnie, żeby coś o piwie napisać (albo nawet piwa nawarzyć), ale ostatecznie stanęło na przemalowaniu warzonowej figurki, którą pomalowałem ponad 20 lat temu, czyli kapitana huzarów Bauhausu.


 

Ludek jak na dawne czasy wyjątkowo mało paskudny (no, może trochę). Wymyśliłem sobie, że pomaluję go ciemniej, niż się to kiedyś robiło - pancerz na ciemnoszaro. Zasłona hełmu - ciemnozielona. Co do peleryny wpadłem na pomysł, żeby zrobić na niej kamuflaż. Dla równowagi zdecydowałem się na wariant stepowo-pustynny. No i jest. Jako, że w warzone zaznaczało się, gdzie model ma przód, zaznaczyłem i ja! Bauhauśnym trybikiem, bo czemu nie:)

Przy okazji: deadlockdrum, czyli to paskudztwo, które kapitan trzyma w łapskach (granatnikocekaem monstrualnych rozmiarów i strasznego kalibru), to obok miotacza gehenny mój ulubiony wizualnie design warzonowego narzędzia zagłady. Szkoda mi trochę było, że w II edycji warzone'a ucięli nazwy i typy uzbrojenia. Ech, stare czasy:)







wtorek, grudnia 27, 2016

Figurkowy Karnawał Blogowy - ed. XXVIII - Świąteczna Wymiana Figurkowa 2016. Część 2

Dzisiaj druga część grudniowego FKB (edycja XVIII) - po prezencie dla mnie pora na prezent ode mnie. W wyniku losowania człowiekiem do obdarowania został Luca Lagao (Gorzej się nie da). A materiałem na podarek został Venusian Marshal.

 
Ludka umieściłem na podstawce przywodzącej na myśl otoczenie z jednej z grafik pod starego Warzone'a, na której taka właśnie postać została uwieczniona. Ot, taka drobna wariacja na temat twórczości obdarowywanego, który jakiś czas temu odzwierciedlił figurkowo innego słynnego warzonowego arta (można podejrzeć tutaj).

Nie obyło się bez eksperymentów. Pierwszy raz w życiu robiłem na podstawce śnieg. W związku z tym, że w zamyśle nie miał to być świeżutki, puchaty śnieżek, tylko rozdeptany buciorami i kopytami przybrudzony śnieg na zimowym pobojowisku, wykorzystałem lekką szpachlówkę, którą potem podmalowałem i nabłyszczyłem. Żeby dodatkowo podkreślić "nieświeżość" śniegu, potraktowałem lakierem wystające spod śniegu płaskie kamienne czy tam betonowe płyty w miejscach, gdzie śnieg był, ale stopniał, bo, na przykład, pocisk jakiś rąbnął, a potem, pod wpływem mrozu, woda po śniegu zamarzła tworząc lód.

Model pojawił się już na blogu Gorzej się nie da, z komentarzem Luca Lagao, zapraszam więc i tam (link).










piątek, września 23, 2016

Hellfire Cart - całość

Pora kończyć tę nierówną walkę. Dzisiaj potworki z poprzedniej epoki w całej, grupowej, okazałości. Jeśli kiedyś wpadnie Wam w ręce jakiś naprawdę brzydki model, przypomnijcie sobie o samobieżnym inwalidzkim miotaczu granatów z kominem i trzema asystentami - jak brzydki ten Wasz model by nie był, wyładnieje w oczach :)




wtorek, września 20, 2016

Hellfire Cart #2

W piątek przedstawiłem dwóch pierwszych pyzolców, dzisiaj pora na trzeciego i szefa całej tej pyzatej ferajny, czyli Cart Mastera. Widzieliśmy już nosiciela lunety (Spottera) i nosiciela miecza (Swordbearera). Ostatni cudak nosi narzędzia (Mechanic), żeby naprawiać w razie potrzeby straszną machinę destrukcji zwaną Hellfire Cartem. Zresztą, co ja będę pisał. Zobaczcie sami. Pięknoty, no nie?














piątek, września 16, 2016

Hellfire Cart - #1

No tego to chyba jeszcze na shadow grey nie grali, tzn. ja nie grałem. Stare Warzone. W zasadzie w tym tygodniu w ramach Wyzwania mignęli gdzieśtam Milicjanci Bauhausu, ale to tak tylko mimochodem. A dzisiaj coś na pełną skalę i z grubej rury. Warzone: pierwsza edycja. W sumie sam nie wiedziałem, że to taki zabytek jest. Żeby się upewnić sprawdziłem w podręczniku do drugiej edycji, ale tego cuda już tam nie było. A w pierwszej - a owszem. Właściwie to się specjalnie nie dziwię, bo o drugi tak pokraczny oddział to naprawdę trudno.

Hellfire Cart. Piekielny Wozik. Zestaw przekraczający wszelkie granice jeśli idzie o dziwaczność. Tak w skrócie, jest to koleżka (Pomiot Ilian), któremu za zasługi w walce upiłowali nogi i przyspawali do wózka inwalidzkiego ze zintegrowaną wyrzutnią granatów. I z kominem. W uznaniu wspomnianych zasług do wózka w gratisie szefostwo dorzuciło trzech przydupasów niosących artykuły pierwszej potrzeby: miecz, lunetę i klucz angielski (nie mylić z francuskim ani szwedzkim). Jeśli to nie jest koszmarek figurkowego designu lat 90 w całej okazałości, to nie wiem, co nim jest.

Dziś zacznę ten temat, ale nie zakończę go tak od razu. Z dbałości o zdrowie psychiczne Czytelników zdecydowałem się rozbić prezentację tego kuriozum na raty. Zacznę od dwóch wozikowych przydupasów czyli Dzieci Ilian. Ot, tacy tam pyzaci ludkowie, w sumie dość pocieszni. Reszta, w tym sam wozik, rzeźba tak cudowna, że po prostu buty spadają, już niebawem, najpewniej w przyszłym tygodniu:)