Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nieumarli. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nieumarli. Pokaż wszystkie posty

31 sierpnia 2023

Figurkowy Karnawał Blogowy. Edycja #108: "Żniwa, żniwiarze, dożynki" - Ponury żniwiarz w trzech odsłonach

Temat kolejnej, #108-ej już, edycji Figurkowego Karnawału Blogowego (dalej: "FKB") brzmi "Żniwa, żniwiarze, dożynki", a prowadzi ją Potsiat, gospodarz bloga "Gangs of Mordheim".



O ile sam temat obecnej edycji FKB jest oryginalny, o tyle ja specjalnie oryginalnie do tematu nie podszedłem i zgodnie z podpowiedziami gospodarza zdecydowałem się pomalować... "ponurego żniwiarza".

Żeby jednak zupełnie nudnie i nieoryginalnie było, pomalowałem go aż w trzech (wydrukowanych w żywicy) wersjach jako:

1) pomnik na nagrobku

2) ożywieniec "materialny"

3) ożywieniec "eteryczny"

Zanim zaproszę do obejrzenia pozostałych zdjęć w rozwinięciu wpisu, wspomnę jeszcze dla porządku, że FKB jest to inicjatywa o charakterze przede wszystkim motywacyjno-integracyjnym rozpoczęta przez Inkuba z bloga Wojna w Miniaturze. Ponadto, na blogu QC pn. Danse Macabre można znaleźć listę dotychczasowych edycji FKB.


30 kwietnia 2019

Figurkowy Karnawał Blogowy. Edycja #56: Totentanz! - szkielet "tańczący" w trumnie!

Sam w to nie wierzę, ale jakoś się udało... Nie tylko udaje mi się wziąć udział w kolejnej edycji "Figurkowego Karnawału Blogowego", ale - mało tego - dokonuję tego poprzez... pomalowanie figurki...

Ale idźmy po kolei... "Figurkowy Karnawał Blogowy" (dalej: "FKB") to inicjatywa rozpoczęta przez Inkuba z bloga Wojna w Miniaturze. Gospodarzem obecnej edycji jest Quidamcorvus z bloga Danse Macabre.


Tematem przewodnim obecnej, 56.-ej już edycji FKB, jest umieranie blogosfery czyli jej taniec śmierci -  Totentanz / Danse macabre ;).

Jako że ja nie chciałbym się do tego "umierania blogosfery" dokładać, to niech mój udział w tej edycji będzie aktem sprzeciwu wobec tego zjawiska :).

A co konkretnie zmajstrowałem? Przekonacie się w rozwinięciu posta...

20 czerwca 2015

Restless Dead - cała banda!

W ostatnich dniach było coś cicho na blogu. Przyznam, że nie chciało mi się za bardzo malować, a w konsekwencji i trochę bloga zaniedbałam, bo to wszystko się nawzajem nakręca: jest malowanie, są fotki figurek, są notki na blogu. Nawet, jeśli nie fotografuję tego, co akurat skończyłam malować, tylko coś starszego. Jakoś to wszystko jest od siebie zależne. Ale postanowiłam się jednak przełamać i wrzucić to bandę już dość starą - Restless Dead do Border Town Burning. Początki sięgają lat 2008-2009, kiedy był największy szał na BtB. Ówczesna wersja tej bandy była i nieliczna, i gorzej pomalowana. Potem, kiedy w klubie wreszcie zaczęliśmy grać pierwszą kampanię BtB, postanowiłam bandę nieco rozwinąć i przemalować to, co już miałam. Zrobiło jej to dobrze, choć nawet to nowsze malowanie jednak od dzisiejszego poziomu delikatnie odstaje. 

13 czerwca 2015

Trupki z Karak Zorn - cała banda!

Tak jak obiecałam, wrzucam dziś kolejną bandę. Idziemy trochę do tyłu, bo to banda skończona już jakiś czas temu, ale fotek grupowych się nie doczekała. Nie jest jedyną na tej liście... trzeba nadrobić wiele. Na fali knucia nowej bandy do Karak Zorn zdecydowałam się jednak na te trupki. Nie podliczaliśmy punktów generalskich z tej kampanii, więc nie wiemy, która z band wygrała. Na pewno trupom się dobrze wiodło, bo niestety, ale martwi mają łatwiej w takim miejscu jak Karak Zorn. Trudniej u nich o obłęd, lęki i tak dalej... zło ze złem zawsze się ułoży, a dobrzy mają pod górkę. Tak jak w życiu. Może nawet punktowo by wygrali. Ekonomicznie wyrośli na taką potęgę, że nie było na co kasy wydawać, ale to na fali zbyt wybujałych nagród w niektórych scenariuszach.  

17 grudnia 2014

Trupki z Karak Zorn - nieumarły kapłan

To ostatni model do bandy trupków z Karak Zorn - standardowo jest to dowódca (rzadko zdarza się, bym dowódcę malowała wcześniej). Czyli kapłan kompletnie bezsensownej religii, bo trudno khemrijskie wierzenia nazwać sensownymi. Ale jak sobie niektórzy (prezentowani wcześniej) takiego wybrali to trudno, trzeba pomalować. Dość długo szukałam czegoś, co nie byłoby zbyt szkieletowate, zbyt liczowate i zbyt bezcielesne zarazem... uznałam, że musi nosić w miarę normalne ciuchy, by taki efekt uzyskać i wyszło takie coś. Do reszty bandy raczej pasuje.

12 grudnia 2014

Trupki z Karak Zorn - akolita #2

Drugi akolita podobny jest do pierwszego - może uzbrojenie ma trochę gorsze. W kampanii też był nazywany "gorszym" (nawet w rozpisce tak zapisałam), bo łapał gorsze rozwoje, aż do czasu, gdy banda znalazła pomniejszy artefakt, dający noszącemu go bohaterowi niezłe modyfikatory do statów. Statuetka wpadła mu w łapy i od tamtego czasu to on jest tym lepszym ;) W kampanii w KZ wszystko może się szybko zmienić... najgorszy bohater staje się najlepszym, a najlepszy nagle ginie z powodu losowych zdarzeń lub innych przypadkowych kłopotów (BtB-owi narzekacze właśnie zzielenieli). Mam nadzieję, że ten akolita nie zginie w ciągu tych ostatnich 2 bitew, które zostały do końca testowej kampanii...  

10 grudnia 2014

Trupki z Karak Zorn - akolita #1

Drugi typ bohatera w bandzie to akolita - na ogół młody (choć to różnie bywa), jak najbardziej żywy człowiek, którego celem jest służyć i pomagać kapłanowi. W odróżnieniu od zwykłych kultystów, akolici cieszą się szczególnym zaufaniem kapłana, który wie, że potrzebuje również żywych do załatwiania interesów z ich światem. Oczywiście kapłan, jako podła szuja, prawdopodobnie traktuje ich instrumentalnie, ale tak wybrali, więc, cytując ruską bajkę, "sami sobie winni". Akolici są z początku dość przeciętnymi jednostkami o statach typowego "zwykłasa", wzbogaconymi o odporność na trucizny i choroby, ale stosunkowo szybko się rozwijają.

8 grudnia 2014

Trupki z Karak Zorn - strażnik grobowca #2

Drugi średnio zadowalający mnie strażnik grobowca. Cóż, są w każdej bandzie mniej i bardziej lubiane modele. Ja ogólnie grave guardów nie lubię ;) Nie lubiłam ich też w BtB. Głupia jednostka. Biegać nie mogą, są tępi, drętwi, refleks mają słaby, a do tego szczęście do łapania nie takich jak trzeba rozwojów ;) Chociaż nie, jeden z tych w kampanii nawet mi ładnie się rozwinął, a do tego zmutował. Nie wiem, jak trupa może zmutować, chociaż w KZ wszystko jest możliwe. Oni przynajmniej nie robią z tego afery. Ekspedycja krasnoludzka niestety zabija każdego mutanta, co boleśnie odczuł jej dowódca jakiś czas temu. Ale co robić... Wracając do strażnika - wybitny nie jest, ale w tłumie ujdzie. 

4 grudnia 2014

Trupki z Karak Zorn - strażnik grobowca #1

Przyznaję, tę jednostkę zabraliśmy sobie z BtB. Chociaż ma inne staty, inne zasady itd. Sam pomysł jednak jest stary jak świat. Skoro nieumarli z Quatar wędrują, to zabierają najbardziej charakterystycznych wojowników ze sobą. A czym byłyby grobowce bez odpowiedniej straży... chciałam najpierw kupić starych grave guardów, ale nie pasowali mi jako metalowi do całkowicie plastikowej bandy (poza mumią, ale ona jest szczególną jednostką). No to cóż... trzeba kupić plastikowych. Nie nazwę tego najlepszą inwestycją na świecie ;) Byli pomalowani i została im zmyta farba, co w niektórych miejscach trochę widać. Ale do bandy pasują. 

27 listopada 2014

Trupki z Karak Zorn - mumia

No i jest ostatni "stronnik". Cudzysłów wskazany, bo mumii nie najmuje się na zwykłych zasadach. Jest ona przywoływana z umiejętności kapłana, którą nabyć można drogą zwyczajnego wyboru z dostępnych list skilli (to oczywiście umiejętność specjalna). Zabawne jest to, że mamy tu przypadek podobny jak z Nicodemusem - zasady mumii i cały pomysł powstały do figurki, która walała nam się gdzieś po walizkach, a jest to fajna, stara mumia, jedna z tych lubianych przez wielbicieli starej szkoły. I tak okazało się, że mumia mogłaby pasować do settingu... a nawet fajnie wpisuje się w odpowiedź na pytanie "po co trupy idą aż z Quatar do Karak Zorn".

23 listopada 2014

Trupki z Karak Zorn - kultysta #4

To już ostatni kultysta do Karak Zorn, czyli prawie koniec stronników do tej bandy (będzie jeszcze jeden, ale dosyć specyficzny, bo najmowany na innych zasadach). W odróżnieniu od poprzednika, ma dość wredną gębę, bo pochodzi ona z zestawu niezłych drani (o tym poniżej). Jest trochę pochylony, dlatego na zdjęciach może nie być widać całej twarzy - akurat taka poza. Jeszcze chyba nie robiłam zdjęć "od dołu", przy takim małym modelu mogłyby nie wyjść. Może przy jakimś większym stworze...  

21 listopada 2014

Trupki z Karak Zorn - kultysta #3

Trzeci kultysta to kolejne miłe połączenie kultystów z Dark Vengeance i elementów fantasy. Ten model trzeba było chyba wyjątkowo długo patroszyć z futurystycznego badziewia (nie tak długo, jak kapłana, któremu drążyłam kaptur, ale i tak długo). Powiedzmy, że jakoś to wyszło ;) Żaden z kultystów nie awansował jeszcze na bohatera... zaraz... nie wiem, czy już przypadkiem nie dostali ostatniego awansu. Chyba niestety już się żadnemu nie uda. Wyraz twarzy tego pana wyraża bezgraniczny żal z tego powodu... 

17 listopada 2014

Trupki z Karak Zorn - kultysta #2

Drugi kultysta zrobiony na bazie tych z Dark Vengeance - piękna rzecz, choć gęby mają parszywe. Może są tak średnio w klimacie Khemri, ale właściwie nie muszą być - mogą być jeńcami z dalekich stron, nieprawdaż? Woleli zostać przy życiu niż przeobrazić się w coś gorszego... Wybór dość kiepski, żadna opcja nie jest dobra. Tylko czterech w mojej bandzie wybrało życie. Kiepskie życie, nawiasem mówiąc, choć urośli fizycznie w siłę. 

15 listopada 2014

Trupki z Karak Zorn - kultysta #1

Nikt nie spodziewał się hiszpańskiej inkwizycji oraz kultystów z Karak Zorn. Ja w sumie też się nie spodziewałam, ale o dziwo, w ten ciemny dzień fotki wyszły na tyle dobrze, że po obrobieniu nie różnią się od tych robionych w pełnym słońcu. Mam więc dziś szczęście, mogę dalej wrzucać stronników do jednej z ciekawszych band w KZ (no dobra, nie ma tam nieciekawych band - ale ta była ciekawa dla mnie także modelarsko). Kultystów - czyli żywych nieszczęśników, którzy dokonali złego wyboru i służą nie do końca żywym panom - składałam najdłużej, bo miałam dużo różnych koncepcji, z czego i jak ich zrobić... ostatecznie kupiliśmy niezawodnych kultystów z Dark Vengeance, którzy są właściwie uniwersalni. Do Chaosu nadają się bez jakichś wielkich przeróbek (poza tym, że trzeba wyciąć futurystyczny badziew - to nie był aż taki problem). Tu musiałam kombinować niewiele więcej. 

28 października 2014

Trupki z Karak Zorn - szkielet #4

Ostatni szkielet i zarazem drugi z moim ulubionym ekwipunkiem. To chyba pierwszy, którego złożyłam do tej bandy. Zwykły, bez khemrijskich dodatków poza tarczą - ot, zwyczajny szkielecik, goły i wesoły. Takie lubimy najbardziej. No, w BtB to akurat chciałam, żeby szkielety były bardziej na bogato, ale w KZ odeszliśmy od tego, bo to w końcu jednostka skromna, jakoś w tle bandy, zwłaszcza tej, która choć jest bandą nieumarłych, to w połowie składa się z żywych ;) 

26 października 2014

Trupki z Karak Zorn - szkielet #3

Trzeci szkielet z Karak Zorn korzysta już z kompletnie niezgodnego z rozpiską, ale klimatycznego i lubianego przeze mnie ekwipunku - włóczni i tarczy. Żegnaj WYSIWYG. No, nic nie poradzę. Włócznia z tarczą to jedno z milszych połączeń, jakoś ładnie wygląda, chociaż "ładnie" to złe słowo. Lubię skaveny z włóczniami, szkielety z włóczniami, u ludzi bardziej podobają mi się halabardy, ale na przykład beastmeni... albo jeszcze inni "nieludzie" (poza krasnoludami). 

23 października 2014

Trupki z Karak Zorn - szkielet #2

Drugi szkielet trochę wyłamuje się spośród kumpli (w sumie na razie pokazałam jednego, więc trudno to stwierdzić, ale zobaczycie z czasem), którzy nie mają broni strzeleckiej. Strzelanie w Mordheim... o jego (nie)skuteczności znamy różne fakty i mity. Dodajmy do tego czeluście Karak Zorn, gdzie sam układ terenu ogranicza strzelanie... dodajmy do tego niezmienny BS2, bo szkielet nigdy nie rozwinie tego wspaniałego sokolego wzro... znaczy, tego, co tam ma w tych swoich oczodołach. Jest sens? Żadnego ;)   

21 października 2014

Trupki z Karak Zorn - szkielet #1

W trupiej bandzie z Karak Zorn zrezygnowaliśmy z zombiaków. Khemrijscy czciciele śmierci mieliby problem, by przywlec ze sobą jakieś świeższe (lub nawet mniej świeże, ale wciąż niepozbawione tkanek miękkich) zwłoki. Przez te wszystkie piaski pustyni... można niby zabalsamować, ale po co się nad tym trudzić, skoro umiejętności zombiaków nie są tego warte? Dlatego rolę zombiaków pełnią w bandzie szkielety. Właściwie różnią się tylko tym, że mają wyższą Inicjatywę (aż 2) oraz mogą nosić broń i zbroję. Ich cena jest w związku z tym wyższa o 5 zk, ale to tyle z różnic. Kości łatwiej przewieźć do pradawnej krasnoludzkiej twierdzy. Nie ma problemu, by je potem poskładać, kultyści układają te puzzle od wczesnego nowicjatu ;)

13 października 2014

Trupki z Karak Zorn - Rój Ścierwników

Święto lasu! Wreszcie pomalowałam coś dla siebie. Właściwie to od lipca składam tę bandę i choć planowałam ją od kilku lat, to musiałam dopiero zagrać nią kampanię, aby zmotywować się na serio do jej złożenia i pomalowania. Dopiero wtedy poczułam jej klimat... Mogłam też zobaczyć, co w rozpisce się najbardziej przydaje. W sumie wszystko, jednostek nieprzydatnych nie ma ;) Obecnie, pod koniec kampanii, banda liczy ok. 17 chłopa, ale licząc Dramatisa, krasnoluda zombie ze Spell of Awakening, najemnika oraz mumię, która jest przywoływana ze skilla. Taka banda podstawowa to 14 figurek, więcej i tak nie mam co malować, bo rekrutowanie nowych wojowników jest utrudnione na późniejszym etapie kampanii. Banda jest już prawie gotowa, brakuje mi trzech bohaterów, których na razie proxuję figurkami z BtB. Są to bardzo łagodne proxy w porównaniu z tym, czym grałam na początku ;) Ale wróćmy do dzisiejszego modelu.

3 grudnia 2012

Yavarael, sługa wampira

Jego pełne imię brzmiało Yavarael Nin' Sernethiel, ale odkąd zaczął pracować dla ludzi, używał tylko pierwszego członu tego imienia. I tak mieli problem z wymówieniem go; po krótkim czasie przyzwyczaił się do tego, stwierdzając, że z samej dumy nie mógłby wyżyć. Nigdy nie był w swojej ojczyźnie, jego rodzina od dawna żyła na wygnaniu, pozwalając sobie na zależność od miernej i po wielokroć gorszej od siebie rasy ludzi. Yavarael przebolał to; wiedział, że może wiele zarobić dzięki ludzkiej naiwności. Jako najemnik był pożądany na niemal wszystkich wyprawach. Prawie każdy chciał mieć zwiadowcę pod ręką, a elf zwiadowca był kimś najbardziej upragnionym. 

Prędzej czy później trafił do Mordheim. To się musiało stać, było mu pisane, jak każda inna wcześniejsza wyprawa. Yavarael nie wierzył w wiele rzeczy, w które wierzyli ludzie, ale w przeznaczenie wierzyć musiał. Potraktował to jednak obojętnie; zbyt wiele widział już okrucieństwa i śmierci, by przejmować się jakimś tam wymarłym miastem ludzi. Jego zadaniem było tropienie wroga i zabijanie go, a nie wdawanie się w rozmyślania nad głupotą tej nędznej rasy. Ludzie interesowali go tylko wtedy, gdy mu płacili; nic więcej od nich nie potrzebował.

Zdarzyło się to pewnej nocy. Ludziom miny zrzedły i nikt z nich nie chciał zapuszczać się o tej porze na cmentarz. To zrozumiałe - ich oczy nie widziały w ciemności i właśnie w ciemności atakowały ich wszystkie urojone lęki. Yavarael widział doskonale i nie bał się. Ze spokojem przyjął swą ostatnią misję. Był szybszy niż wszyscy spotkani dotąd przeciwnicy. Jego refleks, zwinność i zdolności walki nie miały sobie równych. 

Dopóki nie spotkał na swej drodze wampira.

- Jesteś pewien, że chcesz walczyć, elfie? - zapytał uprzejmie wampir, bez trudu uchylając się przed ciosem. - Nie wiem, czy pragnę śmierci kogoś tak zdolnego i zaprawionego w bojach, jak ty.
- Ja natomiast wiem, że pragnę twojej śmierci - syknął Yavarael i zamierzył się znowu, ale ponownie chybił.
- Ach, śmierć - westchnął wampir. - To tylko iluzja. Dla jednych to koniec, dla innych początek drogi... lecz zawróć, jeśli nie chcesz, by ta droga była dla ciebie wyboista. Ci, którzy służą mi po śmierci, tracą wszystkie zdolności, które mieli za życia. 
- To mnie nie dotyczy - odparł elf. - Nie będę ci służył. 
- Zdecydowałem inaczej - odrzekł wampir i w mgnieniu oka przeszył Yavaraela mieczem.

Gdy nadszedł świt, Yavarael otworzył oczy. Wiedział już, że wampir miał rację. Śmierć była początkiem nowej drogi - drogi, której on, Yavarael, nigdy nie chciał wybierać...