sobota, 27 kwietnia 2019
Ciąg dalszy kopalnianych robót. Doszło trochę koloru...
Coś mnie podkusiło by do zmalowania skał użyć farb olejnych. Terpentyna nie reaguje ze styrodurem więc miało być dobrze... Niestety to cholerstwo wsiąknęło pod akrylowy podkład i zareagowało z pierwszym, czarnym sprayem elegancko wyżerając dziury, normalnie jakbym xenomorfa zarąbał... kurde, będzie co szpachlować. Fotki na deser
Labels: efekty modelarskie, fuckup, kopalnia, oleje, Wip
poniedziałek, 8 kwietnia 2019
Powoli przerabiam znaleziony na strychu kawałek styroduru na kopalnię do Bolt Action. WIP ultra wczesny. Przy okazji testuję cięte laserem dachówki...
Labels: Bolt Action, efekty modelarskie, Wip
niedziela, 26 lutego 2017
Zmalowałem do końca bulldoga, i ss-ki ale fotki i opis wrzucę jutro albo później.
Wyciągnąłem jakieś krasnoludy do malowania. Trafiłem na 10 thunderesów, w podkładzie i różnym stopniu zaawansowania. Niektórzy mają już nawet pocieniowane kapoty. Przejechałem też washem 38 japońców i małego smoka. Zrobiłem sobie taki deser, jak przejdę kolejkę SNLF to na deser robię parę ruchów na tym smoku. Jakoś to idzie. Zacząłem też dłubać przy ruinach na Kretę. Trochę moich kolumn, mam nadzieję że w końcu trafią do normalnej oferty i resztki śmietków z HDFu, z którymi nie bardzo wiem co robić. I tyle...
Labels: Wip
piątek, 24 lutego 2017
Mam nadzieję, że to już przedostatni WIP z bulldosiem. Doszły oczka goblina, pelerynka, poprawiłem blachy na psie, wyklepałem też tarczę i wyszorowałem topór. Narzutka, ostatecznie turkusowa, ze skóry lizardmena, ładnie się uzupełnia z resztą.
Myślę że następna sesja będzie ostatnią. Podstawkę planuję zrobić w naturalnych szarościach i brązach. Czaszki i listki będą się dobrze od tego odcinać.
czwartek, 9 lutego 2017
Dziś nie piątek, ale chciałem przetestować malowanie przy nowej żarówce. Wkręciłem dużą foto żarówę, białą i zimną. Zalewa wszystko dobrze rozproszonym światłem. Chyba przy niej zostanę.
Skrobnąłem trochę czerwony pancerz i metaliczne elementy. Bardzo mi brakuje starego Boltgun Metalu, mam niby odpowiednik z Vallejo ale no właśnie, jest to "niby" Boltgun, cierpię... Rdza robiona, washem VA, Orange washem Citadela (tym starym) i Ryza rust. Na tarczy będę testował plamkowanie, wyczytałem o nim w książce AK o metalikach.
Labels: efekty modelarskie, Ścibor, Wip
sobota, 4 lutego 2017
WIP z Bulldosiem w tle. Normalnie sam się nie poznaję. Raz na tydzień siadam do tego ludka na godzinę czy dwie i wysmarowuję na nim resztki rozrobionej farby. Dobra metoda bo nic się nie marnuje. Przynajmniej tak było z zielonym, został po hełmach Japończyków i czerwonym którym młody malował jakieś patyczki.
Dodałem parę warstw białego i płowego. Skończył mi się zakres tonalny w bielach Vallejo i Citadela, wyciągnąłem więc oleje. Zimna lekko wpadająca w niebieski, biel cynkowa, rozbełtana terpentyną dała szansę na parę laserunkowych warstw i wyciągnięcie bieli bielszej niż tło. Płowy mógłbym ciągnąć z akryli, ale z ciekawości podciągnąłem go żółtą ochrą. I dziś tyle...
Labels: efekty modelarskie, oleje, Ścibor, Wip
niedziela, 29 stycznia 2017
Dawno nic nie było, brak czasu, ochoty i chęci i w ogóle... Malowałem dziś czołg do Bolta, i zostało trochę rozrobionej farby. Wyrzut stał przed oczami i tym razem nie uciekł spod pędzla. Wierzchowiec generała goblinów czyli wściekły jak krewetka bulldoś. Plan jest taki by pies był biało płowy, goblin ciemno oliwkowy w czerwonym pancerzu. Jak na godzinę posiedzenie jestem, na razie, zadowolony z postępów.
piątek, 23 grudnia 2016
Dziś tylko słowa, ale liczę na waszą wyobraźnię, tym bardziej że temat nie jest trudny do opanowania.
Jak zrobić palmę
1.Kupujemy cienki drut w ogrodowy z płaską izolacją. Drut który mam nazywał się 4mm, chodzi o szerokość taśmy izolacji nie jego średnicę. Sam w sobie jest cienki, tak na oko 0.2mm
2.Przycinamy -naście równej długości kawałków, w tym przypadku to było 12 sztuk po 13.5cm
3.Nacinamy izolację, tak by zostało około 1cm na końcu i ściągamy resztę
4.Drut układamy tak by końcówki w izolacji były w jedną stronę, do tej izolacji będziemy później kleić liście
5.Drut tradycyjnie skręcamy, jedną nitkę możemy poświęcić na owinięcie pnia
6.Nasadę owijamy wąską papierową taśmą klejącą. Jedna warstwa wystarczy
7.Pień smarujemy rzadkim wikolem i owijamy cienko papierem toaletowym albo rozdzielonym ręcznikiem papierowym, warstwa nie może być gruba. Chodzi o to by zachować rysunek drutów pod spodem
8.Zostawiamy by spokojnie wyschło i bierzemy się za liście
9.Ta palma to moje czwarte albo i piąte podejście do problemu. Wszystko rozwala się o liście. Ćwiczyłem już papierowe, z folii aluminiowej, cięte laserem i nożyczkami, obrabiałem piórka i plastikowe przycinane listki różnych sztucznych roślin. Efekty były takie sobie, albo roboty było za dużo by myśleć poważnie o zrobieniu kilkudziesięciu drzewek. Tym razem kupiłem parę garści gałązek z tekstylnymi liśćmi.
10.Liście przycinamy do odpowiedniej długości sześć, siedem sztuk dłuższych i resztę krótszych na szczyt drzewka
Krawędzie liści nacinamy nożyczkami, próbowałem skalpelem ale wyrywały się nitki z materiały, cięcie nożyczkami jest szybsze i wygodniejsze
11.Wracamy do drzewka, dół pnia smarujemy wikolem i lekko tytłamy w jasnej trawce
12.Szczyt pnia pod rozgałęziającymi się drutami do których przykleimy liście, owijamy grubszą nitką, najlepiej ciemno brązową, i smarujemy wikolem, przyklejamy tu orzechy kokosowe czyli mniejsze dobrane ziarna ziela angielskiego, (pieprz też się nada ale ziele ma gładką powierzchnię i wygląda praktycznie idealnie jak kokos), całość posypujemy ciemno brązową trawką
13.Liście przyklejamy zaczynając od dołu, sześć czy siedem sztuk a resztę doklejamy na górze. Tym razem używamy kleju polimerowego. Smarujemy nim pozostawione końcówki izolacji, liście ładnie się tego łapią. Mam specjalną osobną butelkę lekko odparowanego kleju polimerowego, jest bardzo gęsty, gęstszy od miodu, używam go do takich zadań.
14.Poprawiamy liście które chciałby by spłynąć z klejem i zostawiamy do wyschnięcia
15.Malujemy pień i palma gotowa
Kwestię podstawki pozostawiam wam. Ja będę stosował 30mm średnicy ciężkie metalowe podkładki. Obsypię je trocinami i herbaciano-kawową posypką, pewnie dodam też jakieś kępki traw.
Labels: efekty modelarskie, rośliny, Wip
środa, 21 grudnia 2016
Pierwszy rzut oka na palmę, fotka na szybko bo schnie i nie bardzo mogłem z nią latać. Jutro lepszy obrazek i parę słów co i jak.
poniedziałek, 28 listopada 2016
Ruszyłem z rzeką.
Jak widać jest płaska, to determinuje następne kroki. Będę robił wersję "szybką" tzn:
- nie zakładam fazowania krawędzi,
- nie będę budował wysokich brzegów
- będę się starał uchwycić "miękkie" przejście między rzeczywistością stołu a fizycznością rzeki
- brzegi obłożę posypkami i jakąś zieleniną
- koryto będę jakoś cieniował
- na całość lakier błyszczący, ze spraya bo cokolwiek ciekłego rozleje mi się po całości, jakich bym zapór nie zbudował. Poza tym, to ma być szybki i prosty efekt, a nie rzeźba fizyczna. Do TEGO dojdę robiąc modularne panele (pomysł na nowy rok).
- fale i siklawy tylko tam gdzie będzie to miało uzasadnienie, przy jakichś urozmaicających kamieniach, zakładam do tego etapu prac, użycie obu watereffektów Vallejo.
- Fale i zmarszczki po całości będą z sidoluxu, sprawdził się przy wodnej górce, myślę że i tu da radę. Jeśli nie wydoli na takiej powierzchni użyję wikolu i kleju polimerowego.
Labels: efekty modelarskie, rzeka, Wip
Wpis nadal w temacie maty futerkowej, ale zaczynam już z rzeką. Chyba powinna być nowa numeracja.
Testuję rzekę przez wprowadzeniem jej do oferty. Paru klientów już ją ma i dostałem pozytywne opinie odnośnie szerokości i modułów. Wreszcie będzie rzeka której nie da się przeskoczyć jednym ruchem, i o to chodziło!
sobota, 26 listopada 2016
Wpis piąty, wczorajszego nie było a w czwartym zabrakło fotek, ale tyle to już sami wiecie. Dziś będzie o nowych kolorach i pigmentach, obrazki też się znajdą, +6 godzin na liczniku.
Pierwsza uwaga, futerka po pomalowaniu, nie należy zbyt mocno wyczesywać. Przesadziłem, zrobiło się strasznie miękkie i puchate, a do tego elektryzuje się od byle czego. Musiałem, praktycznie, przemalować całość zielonym. Czyli, szorujemy tam gdzie włos był gęsto malowany i sklejony ALE "drybrushowane" obszary zostawiamy bez szczotkowania.
Front robót, na dziś, zakładał dodanie kolorów. Rozbełtałem jasny zielony (Miętowy Beckersa) z różnymi żółtymi i zrobiłem trochę smug i splam, tu i tam od tak bez większego kombinowania, dało to naturalny trochę dziki efekt. Do nakładania farby używałem płaskiej długiej szpachelki malarskiej. Dobre narzędzie!
Jak podeschło, (tzn tak mi się tylko zdawało) paćkałem grubym okrągłym pędzlem w miejscach losowych, jasno żółtym, czerwonym, jasno szarym, fioletowym, niebieskim i innym niebieskim. Plamki, które powstały miały udawać kwiatki. Miejscami wyszło spoko a miejscami byle jak, tzn tam gdzie podkład był mokry, farba nakładana punktowo mieszała się, a suszarka była pod ręką! Dało się to uratować, ale było trochę roboty.
Zostawiłem zielone i poszedłem na spacer by trochę wyschło. Mata jest tak duża, że praktycznie trzeba się na niej kłaść gdy się coś robi, albo zwisa ze stołu i zbiera jakieś śmieci. Nie ma co się śpieszyć, musi podeschnąć, nie bardzo mam ochotę tarzać się po mokrym zielonym futerku.
Po powrocie, wziąłem się za drogi, przetarłem ich krawędzie Ochrą, w zasadzie po całości zostawiając jedynie środkiem poprzedni oryginalny kolor. Ożywiło się i dobrze zrobiło. Zanim dojechałem do końca, fragmenty od których zaczynałem zdążyły podeschnąć. To ważne bo następny etap to pigmenty, a te lubią jak jest sucho. Pigmenty Kromlecha, nadal uważam, że są doskonałe! Jasnym żółtym zacząłem robić poziome kreski, dłuższe i krótsze, jakieś plamy i cały czas rozcierałem ile wlazło. Pigment na szmacie ma to do siebie, że prawie się nie rozciera, trzeba go bardzo ostrożnie dawkować! Celowo zacząłem od jasnego wiedząc, że ciemnym brązem, w razie czego zatrę tam gdzie będzie za jasno. Brąz pigmentu okazał się dużo bardziej nasycony niż ten nakładany z farby, by stonować w miejscach ich złączeń, skrzyżowania polnych ścieżek z szerszymi drogami, użyłem zielonego pigmentu. Na tej drodze, która była wycięta do gołego, pigmentem zrobiłem linie środkową, nierozjeżdżonej niby-trawy. Wyszło w miarę OK. Na koniec pigmenty zabezpieczyłem, na wszelki wypadek, super-turbo-strong-extra mocnym lakierem do włosów. I zostawiłem by wyschło. Nie wiem co dalej z tym robić, czyżby już koniec? Rano pomyślę... I fotki:
Poniżej, inwazja japońska na holenderską wioskę, gdzieś nie wiadomo gdzie... w koloniach ;)
Labels: efekty modelarskie, futerko, Wip
czwartek, 24 listopada 2016
Dziś trochę leniwy dzień, czesanie i gładzenie futerka, prawie dwie godziny. Miejscami musiałem dłużej poszorować, przydało się kocie radełko i gęsty grzebyk. Uwaga dla idących moimi śladami, ta faza prac generuje masę drobnego pyłu w kolorze farby. Aktualnie mam zielone obwódki wokół i pod paznokciami, nie zakładałem rękawiczek bo było niewygodnie i teraz ciutkę żałuję. To na czym mi zależało czyli podniesienie gęstego futerka udało się dokonać. Jutro planuję położyć jakieś kolory. Dziś fotki nie ma.
Labels: efekty modelarskie, futerko, Wip
środa, 23 listopada 2016
Dziś wziąłem się do malowania prawie dwie godziny później niż zakładałem. Na szczęście było mniej "gęstego" i jakoś tak w miarę szybko poszło. Trzy godziny na liczniku więcej. Strasznie mozolna robota, ale podkład z zieleniny jest już po całości. Po wyschnięciu i rozczesaniu może być już całkiem grywalne. Dziś dwie fotki.
Labels: efekty modelarskie, futerko, Wip
wtorek, 22 listopada 2016
Prac ciąg dalszy, cztery godziny jak z biczy szczelił, czy jakoś tak.
Dziś podstawowy kolor trawy. Myślałem i wymyśliłem, że zrobię ją na zielono! Tak, właśnie. Wyciągnąłem wiadro średnio starego białego akrylu, dodałem 5 i pół kropli pigmentu, trochę czarnego, wybełtałem wiertarką, dołożyłem brązowego i żółtego i jeszcze trochę zielonego.
Matę, jakoś tam w głowie, podzieliłem na obszary gęstej trawy, to ten ciemny i lekkich odrostów, to te jasne. Gęste są kryte z pędzla, aż farba przesiąkała na drugą stronę, włos się skleja i siada, wygląda to trochę jak zboŻe po burzy, da się to jeszcze trochę czesać, ale przypuszczam, że jak wyschnie to zrobi się sztywne.
Jasne zrobiłem delikatnie maziając, taki trochę drybrush ale z wyczuciem. Dookoła krawędzi obszarów pól przejechałem mocniejszym akcentem zielonego. Na dziś tyle, lumbago szyjne obustronne, plus coś mnie łupie w kręgosłupie. Jutro wykończę zielonym z drugiej strony i biorę się za kolorowe przebarwienia. I fatalna fotka na pamiątkę...
Labels: efekty modelarskie, futerko, lumbago szyjne, Wip
poniedziałek, 21 listopada 2016
Kampania Boltowa w toku, trzeba się brać do roboty, na następny scenariusz będę potrzebował kawałka plaży z morzem, to mam zrobione i nawet jest w ofercie sklepikowej, rzeki to też mam ale jest w bardzo surowym stanie tzn gołym HDFie, trzeba będzie ją zrobić.
Na razie na tapecie mata. Farba akrylowa, Umbra jakaś tam, z pędzla, grubo i tłusto na drogi. Trzy godziny skrobania, aż mnie jakieś lumbago szyjne dopadło. Co dalej z tym robić, jeszcze nie wiem, drogi były łatwe. Zostawiam by dobrze wyschło. Na dziś tyle. Fotka pokazuje 1/3 powierzchni maty.
Labels: efekty modelarskie, futerko, lumbago szyjne, Wip
poniedziałek, 22 sierpnia 2016
Na razie zajawka, tzn pretendenci gotowi na starcie do malowania. Wybiorę losowo lub palcem, nie uwzględniając żadnych pobocznych sugestii. W blokach startowych mamy, WeirdBoya z ekipą czyli stare dobre GW, mini Conana-Barbariana oko w oko z wilkiem przy obelisku, Copplestone Casting i Spellcrow (śmietek-strzępek ale szkoda mi go było wywalić, bo właśnie do czegoś takiego mógł się przydać) oraz Godzilla choć chyba tak się nie nazywa, która uciekła z Pulp City. c.d.n...
poniedziałek, 13 czerwca 2016
Kolejna przeklejka z mojego drugiego bloga, tym razem WIP podstawki pod tankietkę...
Labels: Bolt Action, efekty modelarskie, przeklejka, Wip
niedziela, 25 października 2015
Kilka fotek z prac nad rozwaloną wieżą. Przeznaczenie fantasy pod ludki 32mm, zdecydowanie Umbra Turris i "warhammery" niż Bolt. Dojdzie jeszcze trochę okien, trochę dziur w ścianach i jakiś prosty daszek. Wieża stanie na jakiejś górce otoczona resztkami murów... taki jest wstępny plan ale nie wiem jeszcze jak to się rozwinie...
Labels: efekty modelarskie, fantasy, Umbra Turris, Wip
sobota, 24 marca 2012
Piątek wieczór, piękna pora by po robocie dłubnąć coś przy ludkach. Pogrzebałem w paru pudłach, podwędziłem coś z motorowych ramek, trochę kleju i urodził się cyboar. Skąd mam te świnię, kurde, nie wiem, znalazłem ją w gratach jakiś czas temu. Dopasowanie motorowego nobza ograniczyło się do przycięcia butów i podpiłowania boczków prosiaka. Sprytna dziura w rączce orka pozwala mu w miarę stabilnie trzymać się na grzbiecie. Grot z ramki z motorami, podobnie jak i totem, który oryginalnie jest maską na motor. Pukawa to produkcja, MaxMini.eu podobnie jak głowy orka i grota. Irytuje mnie koszmarnie sztywny gretchin na patyku, więc przy następnej okazji ciut go ożywię. Jak na pierwsze posiedzenie to całkiem niezłe tempo, bo tylko trochę ponad dwie godziny. Garść fotek








































